DIETA A TEMPERATURY?

letniaoeta

Gdy żar leje się z nieba, większość z nas sięga po mocno schłodzone produkty. Więc lody na plaży czy zimne piwo w ogródku wydają się idealnym rozwiązaniem. A to nieprawda! Produkty, które choć pozornie pozwalają nam przetrwać upały, tak naprawdę podnoszą temperaturę ciała.

W przypadku lodów – sama różnica temperatur daje uczucie ochłodzenia, ale kiedy organizm zaczyna trawić, czujemy ciepło. Produkty bogate w białko i tłuszcz są bardzo wolno spalane przez nasz układ trawienny, a organizm musi przy tym wyprodukować sporą dawkę energii”.

Tylko pozornie chłodzącym napojem jest zimne piwo. Choć taki płyn teoretycznie obniża temperaturę ciała, prowadzi też do odwodnienia i rozszerzenia naczyń krwionośnych, przez co skóra się czerwieni i wzrasta odczuwanie ciepła na skórze. Dotyczy to szczególnie naczyń włosowatych na twarzy.

Złudne jest też działanie innych alkoholi, zwłaszcza tych mocnych, o których powszechnie mówimy jako o rozgrzewających. Faktycznie temperaturę ciała podnosi wyłącznie czerwone wino. Wódka, kurcząc naczynia krwionośne i podnosząc ciśnienie rozgrzewa tylko chwilowo. Po krótkim czasie dochodzi do rozkurczania naczyń i szybkiej utraty ciepła. Dlatego zimą osoby będące pod wpływem alkoholu tak często umierają z wychłodzenia. Ale picie wódki latem też nie jest dobrym pomysłem, nasza skóra staje się jeszcze wrażliwsza na odczuwanie wysokich temperatur.

Pewne kontrowersje pod względem oddziaływania na temperaturę ciała budzą też ostre przyprawy np. papryczki chili. Z jednej strony przyspieszają krążenie krwi i silnie rozgrzewają organizm, o czym mógł się przekonać każdy, kto choć raz jadł ostre danie z chili, pieprzem czy imbirem. Jeśli potrawa jest faktycznie pikantna, natychmiast robi nam się gorąco, a nierzadko na twarzy pojawiają się nawet kropelki potu. Z drugiej jednak strony przyprawy to kluczowy składnik niemal wszystkich kuchni azjatyckich i meksykańskiej, a więc sięgają po nie mieszkańcy tych części świata gdzie jest naprawdę gorąco. Czyżby nie wiedzieli, co robią? Nie do końca. Jak mówi prof. Barry Swanson „chili zwiększa wydzielanie potu, a to ochładza skórę i sprawia, że wysokie temperatury są dla niej mniej dokuczliwe”.

Już ponad 3 tysiące lat temu, w oparciu o teorię pięciu żywiołów (drzewa, ognia, ziemi, metalu i wody), które wpływając na siebie wzajemnie budują wszechświat i utrzymują go w równowadze, chińscy uczeni stworzyli teorię żywieniową znaną jako kuchnia pięciu przemian lub elementów.

Jedną z jej podstawowych zasad, jest założenie, że nasza dieta powinna być ściśle związana z porą roku i odpowiadać potrzebom organizmu w określonych warunkach klimatycznych. Stąd prosty wniosek, że zimą nasze menu powinno być radykalnie różne niż latem. Żeby się o tym przekonać wystarczy zdać się na instynkt i posłuchać własnego ciała. O ile w mroźne dni domaga się ono kaszy i mięsa, o tyle podczas upałów łaknie przede wszystkim wody i produktów, które pozwolą nam się ochłodzić.

Co więc podnosi temperaturę ciała? Generalnie to, co organizm wolno trawi. Dlatego zimą mamy większą ochotę na dania zawierające sporo białka i tłuszczu. Trudne do strawienia, a przez to podnoszące temperaturę są też produkty zawierające węglowodany złożone, np. brązowy ryż czy kasze. Temperaturę podnoszą też niektóre warzywa. Przede wszystkim te o długim okresie wegetacji jak np. marchew, pasternak czy kapusta.

Zatem co nas ochłodzi?

Z całą pewnością tym co najlepiej obniża temperaturę ciała i pozwala nam lepiej sobie radzić z upałami, jest woda. Najlepiej pić ją w temperaturze pokojowej. Mimo gorąca, nie sięgajmy po tę z lodówki, bo zbyt duża różnica temperatur może być dla organizmu szokiem. Do wody możemy też dodać orzeźwiające dodatki smakowe – np. listki świeżej mięty czy sok z cytryny, pomarańczy lub innego cytrusa.

Same cytrusy też doskonale sprawdzą się jako „ochładzacze”. Mądra natura doskonale zna potrzeby naszego organizmu, właśnie dlatego bogate w witaminę C i wodę cytrusy rosną właśnie tam gdzie temperatury są wysokie i nasze ciepło potrzebuje produktów, które pomogą zniwelować skutki upałów.  Także inne owoce doskonale ochłodzą organizm. Im więcej w nich wody tym lepiej. Jedzmy więc sporo arbuzów, melonów i truskawek.

Bogate w wodę, a co za tym idzie, doskonale chłodzące są też zielone warzywa. Np. ogórek to w 96 proc. woda i elektrolity. Doskonale nawadniają też cukinia, zielona sałata czy brokuły. Generalnie najlepiej kierować się zasadą – zielone warzywa chłodzą, a żółte, pomarańczowe i czerwone grzeją. Wyjątkiem jest pełny wody pomidor, który doskonale uzupełni letnią dietę.

Pamiętajmy też, że właściwości chłodzące lub grzewcze zależą też od sposobu przyrządzania potraw. O ile zimą doskonale sprawdzą się dania i zupy gotowane w niskiej temperaturze, ale przez dłuższy czas, latem jedzmy jak najwięcej warzyw surowych, ewentualnie krótko gotowanych.

 

Żródło: kuchnia.wp.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *